że wszyscy, wypowiadający się na temat zmian w szkolnych lekturach, zażarcie bronią Gombrowicza, dętej sławy i pupilka snobów, którego bez żadnej straty dla młodzieży mozna by rzeczywiście wywalić, a nikt nie zauważa prawdziwego dramatu, jakim byłoby skreślenie z listy Dostojewskiego. A może nasza postępowa inteligencja po cichu jest nawet zadowolona, że autor "Zbrodni i kary" i "Biesów" znajdzie się na indeksie. Bardzo to byłoby w smak naszym rodzimym, współczesnym Wierchowieńskim i Iwanom Karamazowom.
W zupełności się z Panem zgadzam;czytanie o "upupianiu" nie wnosi żadnych wartości. Gdyby to ode mnie zależało chętnie usunęłabym "Ferdydurke". Natomiast "Zbrodnia i kara" jest jedną z moich ulubionych książek, bardzo pouczająca powieść. Argument, że jest zbyt brutalna jest śmieszny wobec przemocy, która jest wszechobecna.
Niedziela, 3 Czerwca, 2007
FvW O zdziwieniach ciut więcej...
Cieszę się, Panie Witoldzie, że znajduję w Panu bratnią duszę, choć ze swej strony chętnie rozciągnąłbym wyrażoną w ostatnich dwu zdaniach puentę na inne obszary życia. Sam od dawna zadaję sobie pytanie, czy nie jesteśmy świadkami procesu amputacji tych części mózgu, które odpowiadają za jakiekolwiek potrzeby duchowe i jednoczesne \"sterydowanie\" tych, które budzą żądzę posiadania wszystkiego, co nakazują marketingowi ewangeliści.