W OBRONIE PRZEŚLADOWANEGO TWÓRCY KULTURY I WYBITNEGO NAUCZYCIELA Środa, 5 Września, 2007
 
Zgodziłem się udostępnić moją stronę grupie osób zaangażowanych w obronę prześladowanego twórcy kultury i wybitnego nauczyciela, Piotra Wilkonia; mam pewność, że stawiane mu zarzuty są nie tylko niesłuszne i absurdalne, ale też noszą wszelkie cechy zorganizowanej nagonki. Poniżej publikuję apel podpisany przez rodziców uczniów, absolwentów i przyjaciół Piotra.

Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli
Przy Wojewodzie Mazowieckim


My, niżej podpisani: uczniowie, rodzice, absolwenci i przyjaciele Pana Piotra Wilkonia, nauczyciela jęz. polskiego w Szkole Podstawowej nr 96 w Warszawie, apelujemy do Komisji Dyscyplinarnej, aby wnikliwie, bezstronnie i sprawiedliwie rozpatrzyła okoliczności zarzutów kierowanych przez Dyrekcję szkoły pod jego adresem.
Nie zgadzamy się z postanowieniem Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli, który wnosi o wymierzenie kary dyscypilnarnej – zwolnienia z pracy. Kara ta jest absolutnie niewspółmierna do stawianych zarzutów, a biorąc pod uwagę inne okoliczności, jak 25-letnia, pełna zaangażowania i sukcesów praca z młodzieżą, autorytet i szacunek, jakim cieszy się p.Wilkoń wśród uczniów, absolwentów i ich rodziców, propozycja tak surowej kary wydaje się sprzeczna zarówno z literą prawa, jak i z normami sprawiedliwości społecznej. Tak surowy wyrok byłby wielką krzywdą wyrządzoną nie tylko nauczycielowi, ale również młodzieży, rodzicom i całemu środowisku Dąbrówki.
Stwierdzenie, że Piotr Wilkoń to wspaniały i zaangażowany nauczyciel brzmi może banalnie, ale w jego przypadku nie są to słowa przesadzone. To człowiek pełen pasji, zaangażowania, pomysłów. Wielokrotnie nam mówił, że szkoła w Dąbrówce jest całym jego życiem, jego „małą ojczyzną“. To się czuło i to w nim szanowaliśmy. Jego lekcje to nigdy nie był szablon i rutyna; jako nauczyciel premiował myślenie i samodzielną pracę ucznia. Uczniowie Wilkonia znani są z tego, że mają szeroką wiedzę nie tylko z dziedziny literatury, ale szeroko pojętej kultury.W gimnazjum wyróżniają się tym, że gramatyka z zakresu szkoły podstawowej nie ma dla nich tajemnic. Wielu z nas przekonało się, że wiedza wyniesiona z jego lekcji procentowała w dalszych latach nauki.
Był wychowawcą sześciu klas. Bardzo zaangażowanym, wyczulonym na wszelkie przejawy patologii wśród uczniów, zwłaszcza dyskryminacji i agresji. Miał bardzo dobry, bezpośredni kontakt z uczniami, którzy zawsze i o każdej porze mogli zwrócić się do niego ze swoimi problemami. Również zatelefonować po lekcjach, jeśli taka była potrzeba. Był też w stałym kontakcie z rodzicami uczniów. O wszystkim, co działo się w szkole z dzieckiem – zarówno o rzeczach złych, jak i dobrych - rodzice byli obszernie informowani.
Zawsze miał czas dla uczniów, wiele zajęć pozalekcyjnych prowadził społecznie, bez wynagrodzenia, co mogło wzbudzać podziw, ale również i zazdrość u innych nauczycieli.
Dzięki pełnej pasji i zaangażowania pracy Piotra Wilkonia przez ćwierć wieku Szkoła Podstawowa nr 96 była swoistym centrum kulturalnym „zielonego Ursynowa“. Odbywały się tu happeningi, wystawy, warsztaty plastyczne, konkursy mitologiczne, a przede wszystkim działał teatr szkolny, który zdobył wiele nagród ( w tym trzykrotnie Złotą Maskę ) i wyróżnień na przeglądach teatralnych, a którego sława wykracza poza mury szkoły. Każda premiera Kółka 96 była niecierpliwie wyczekiwana przez absolwentów, sympatyków i miłośników twórczości Piotra Wilkonia, stanowiła okazję do spotkań i dyskusji, prowadząc tym samym do integracji środowiska Dąbrówki.
Teatr Pana Wilkonia jest swoistym fenomenem w środowisku teatrów szkolnych. Zdaniem wielu znawców teatru Kółko Teatralne 96 to najciekwszy i najlepszy tego typu zespół w Polsce, poziomem przedstawień nie ustępujący teatrom zawodowym. Przez wielu ludzi z branży Piotr Wilkoń stawiany jest za wzór pracy teatralnej z dziećmi. Na temat Kółka Teatralnego 96 ukazało się wiele artykułów w prasie (m.in. na łamach „Życia Warszawy“, „Sceny“, „Zwierciadła“, „Latarnika“), nakręcono kilka programów telewizyjnych (m.in. 1996 r. „Bawimy się w teatr“ w telewizji Edukacyjnej, 1997 r. „Po lekcjach“ w telewizji Edukacyjnej, 1988 r. program w Teleranku prezentujący spektakl „Pompeje“). W 2005 r. w formie książkowej ukazały się scenariusze Piotra Wilkonia, w tym samym roku w NOK-u miała miejsce wystawa podsumowująca dwudziestoletnią działność Kółka 96. Na wernisaż przybyło kilkuset gości, którym bliska jest osoba i działalność nauczyciela z Dąbrówki. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że tego typu imprezy w całkowicie naturalny, pozaadministracyjny sposób integrowały środowisko „zielonego Ursynowa“.
W 1996 r. za swoją działalnośc Piotr Wilkoń otrzymał Nagrodę Burmistrza Gminy Ursynów.
Na podstawie rozmów z dziećmi – bezpośrednimi świadkami wydarzeń - oraz na podstawie naszych obserwacji, znajomości faktów z przeszłości oraz atmosfery panującej wśród grona pedagogicznego, jesteśmy pewni jednego: incydent z Igorem Jurewiczem, który stał się podstawą do oskarżenia p. Wilkonia, został tendencyjnie wyolbrzymiony i przedstawiony w całkowicie nieobiektywnym świetle, zaś zarzuty pod adresem Łukasza Króla i Łukasza Dąbka zostały zmyślone, by wzmocnić poprzednie oskarżenie i uczynić je bardziej wiarygodnym.
Zachowanie pana Wilkonia w stosunku do Igora Jurewicza było reakcją na chuligański wybryk chłopca - popchnięcie koleżanki.
Dziewczynka została popchnięta na drewnianą podpórkę od sklepiku, istniało podejrzenie złamania nosa. Pan Wilkoń zareagował, być może, zbyt impulsywnie, kierowany emocjami szarpnął chłopca i skarcił go w niezbyt parlamentarny sposób, a następnie kazał przeprosić dziewczynkę.
To, w jaki sposób Pani Dyrektor wykorzystała to zdarzenie przeciwko p.Wikoniowi, budzi nie tylko zdumienie, ale przede wszystkim niesmak. Wiele spraw jest dla nas całkowicie niejasnych, na wiele pytań nie znajdujemy odpowiedzi:
Dlaczego nie wyciągnięto konsekwencji wobec nauczyciela, który pełnił tego dnia dyżur na korytarzu razem z panem Wilkoniem, a który powinien był widzieć i zareagować na ów incydent?
Dlaczego współczucia i zainteresowania władz szkolnych nie wywołał stan zdrowia poszkodowanej dziewczynki, natomiast cała uwaga skupiona została na chłopcu – rzekomo poszkodowanym przez nauczyciela?
Dlaczego nauczyciela o takm stażu i autorytecie potraktowano jak przestępcę, z góry przesądzając o jego winie, wysyłając pozew do sądu i grożąc zwolnieniem dyscyplinarnym, natomiast chłopca, który dopuścił się chuligańskiego wybryku, postawiono w roli pokrzywdzonego i ofiary?
Dlaczego Pani Dyrektor Parfianowicz w rozmowach z władzami oświatowymi i z rodzicami nazywa ów incydent „pobiciem“, co ma jednoznaczny wydźwięk moralny i wzbudza słuszne oburzenie u niezorientowanych w temacie słuchaczy, choć w najmniejszym stopniu nie odpowiada prawdzie?
Faktu rzekomego pobicia nie potwierdzają nie tylko świadkowie (zarówno świadkowie obrony, jak i oskarżenia, co jest zrozumiałe, bo do żadnego pobicia nie doszło), brak na to również jakichkolwiek dowodów w postaci śladów na ciele, obdukcji lekarza itp. Pani Dyrektor Parfianowicz wbrew prawdzie używając terminu „pobicie“, naraziła pana Wilkonia na straty, których nie da się wymazać nawet pięcioma uniewinniającymi wyrokami sądu. Chodzi o utratę dobrego imienia, na które Piotr Wilkoń ciężko pracował przez wiele lat. W sensie moralnym pan Wilkoń został już więc ukarany i to najdotkliwiej, jak to możliwe w przypadku nauczyciela i wychowawcy: utratą dobrego imienia, tak więc dodatkowa kara w postaci zwolnienia dyscyplinarnego, o które wnosi Rzecznik Dyscyplinarny, wydaje się nie tylko głęboko niesparawiedliwa, ale wręcz nieludzka.
Kto tu jest prawdziwą ofiarą tej sytuacji? Czy aby na pewno ów chłopiec, jak stara udowodnić Pani Dyrektor poprzez instytucję Rzecznika Dyscyplinarnego, czy może nauczyciel, którego pomówieniami stawia się w sytuacji, w której trudno się bronić?
Piętnując człowieka, który w sposób zdecydowany zareagował na chuligańskie zachowanie ucznia, daje się jasny przekaz dla innych nauczycieli: nie warto reagować, bo najbardziej popłaca metoda strusia, tj. chowania głowy w piasek. „Nic nie widziałem, nic nie słyszałem“ – tak jest najbezpieczniej, bo człowiek nie naraża się na kłopoty i dyskomfort konfrontacji z chamstwem i chuligaństwem. Nie naraża się również na odwet ze strony chuliganów. Smutna to konstatacja w obliczu zalewającej nas zewsząd agresji. I smutna to lekcja dla młodzieży, która może czuć się bezkarnie.
Piotr Wilkoń nie był nauczycielem, który przechodziłby obojętnie wobec wobec tego typu problemów. Był znany z tego, że reaguje na agresywne zachowania wśród dzieci, nie boi się konfrontacji, wysoko stawia poprzeczkę i taką właśnie postawą zyskuje posłuch i autorytet wśród uczniów, również tych sprawiających kłopoty wychowawcze. Wieokrotnie przekonaliśmy się, że jest to nauczyciel, dla którego ważne są takie wartości, jak: prawda, sprawiedliwość, szlachetność. Z podziwem obserwowaliśmy, jak stara się pomóc swoim wychowankom z domu dziecka, jak dba o to, by na wycieczkę szkolną pojechały nie tylko dzieci, których rodziców na to stać, ale również dzieci z biednych rodzin.
Dwa kolejne zarzuty zgłoszone przez Dyrekcję szkoły do rzecznika Spraw Dyscyplinarnych, dotyczące kopnięcia i szarpania za włosy Łukasza Króla i Łukasza Dąbka, są całkowicie zmyślone. Zostały one dołączone do sprawy Igora Jurewicza w celu uwiarygodnienia i wzmocnienia zarzutów oraz przypięcia Wilkoniowi etykietki „agresywnego nauczyciela“, który wymusza dyscyplinę za pomocą kopniaków i szarpania za włosy.
Jesteśmy uczniami i wychowankami Piotra Wilkonia z różnych lat. Dobrze znamy metody jego pracy nie tylko z lekcji, ale przede wszystkim z dziesiątek godzin spędzonych wspólnie na zajęciach pozalekcyjnych, a także na wycieczkach, „zielonych szkołach“ itp. Pięć godzin jęz. polskiego, cztery godziny warsztatów plastyczno-teatralnych oraz cztery godziny kółka teatralnego - tyle godzin tygodniowo spędzało wielu z nas na zajęciach u tego nauczyciela. Jesteśmy pewni, że z żadnym innym nauczycielem nie spędzaliśmy tyle czasu i żadnego nie poznaliśmy tak dobrze, jak jego. Dlatego poczuliśmy się w obowiązku, by napisać to pismo i publicznie zadać następujące pytania:
Czy przychodzilibyśmy dobrowolnie na zajęcia pozalekcyjne do nauczyciela, który jest agresywny i który za pomocą kar cielesnych wymusza posłuch i dyscyplinę? Czy następnie przez wiele kolejnych lat odwiedzalibyśmy pan Wilkonia w jego prywatnym domu, przyjaźniąc się z nim, gdyby wychowywał nas za pomocą bata? Czy „agresywny nauczyciel“ zdobyłby taki szacunek i poważanie nie tylko wśród uczniów, ale również wśród rodziców?
Jeden z chłopców, który oskarżył p. Wilkonia o bicie i szarpanie za włosy, to dziecko sprawiające poważne problemy wychowawcze, mające na koncie wiele wybryków chuligańskich (kradzież, bójki, zastraszanie innych dzieci, picie alkoholu, palenie papierosów). Z powodu licznych skarg nauczycieli, rodziców i uczniów chłopiec ten dostał na półrocze niedopowiednią ocenę z zachowania. To pan Wilkoń sprawił, że dziecko sprawiające tyle kłopotów, nie respektujące prawie żadnych norm społecznych, z własnej woli chciało brać udział w zajęciach kółka teatralnego. Wielu rodziców odradzało p.Wilkoniowi tak ryzykowny krok argumentując, że praca z Łukaszem to nieuniknione kłopoty. Pan Wilkoń dał mu jednak szansę sprawdzenia się w trudnej pracy zespołowej, widząc w tym aspekt resocjalizujący i wychowawczy. Mimo wielu kłopotów wydawało się, że ten ryzykowny eksperyment przynosi pozytywne rezultaty. Niestety, chłopiec został zmanipulowany przez dorosłych, namówiony do roli donosiciela (chwalił się przed kolegami: „jestem informatorem p. dyrektor“, „wsadzę Wilkonia do więzienia“). Z niezrozumiałych dla nas przyczyn Pani Dyrektor dała wiarę niewiarygodnym informacjom Łukasza, choć żadne z dzieci z Kółka 96 w rozmowach z rodzicami nie potwierdziło, aby pan Wilkoń szarpał czy kopał Łukasza Króla i Łukasza Dąbka, by wymusić dyscyplinę. Dzieci z klasy Łukasza i z Kółka 96 były w tej sprawie u Pani Dyrektor – zostały całkowicie zignorowane. Pismo rodziców dzieci z klasy Łukasza, opisujące jego bulwersujące zachowanie, pozostało również bez odpowiedzi.
Nie wierzymy w teorie spiskowe, ale niezrozumiałe zachowanie Pani Dyrektor staje się bardziej zrozumiałe, gdy przyjmiemy tezę, że obciążające p. Wilkonia zeznania obu chłopców były potrzebne, by pozbyć się niepokornego, a przez to niewygodnego nauczyciela.
Powiedział nam to zresztą bez ogródek jeden z decydentów, do którego zwróciliśmy się o pomoc.
Świadkowie obrony p. Wilkonia byli zdumieni faktem, że stawiane obecnie zarzuty wzmacnia się zarzutami z przeszłości, wykorzystując teczkę notatek służbowych, sporządzanych przez poprzednią dyrektor, Jolantę Rowicką. Te notatki służbowe, mające uwiarygodnić negatywny wizerunek nauczyciela, w ogóle nie powinny być uwzględniane, ponieważ dyrektor Rowicka została pozbawiona funkcji z powodu licznych nadużyć, w tym między innymi z powodu wieloletniego mobbingu wobec pana Wilkonia. Załączamy pismo radnego dzielnicy Ursynów, pana Lenarczyka, który dwa lata temu zaangażowany był w obronę p.Wilkonia przeciw mobbingowi p.Dyrektor Rowickiej oraz pisma i oświadczenia rodziców i absolwentów w tej sprawie.
Reprezentujemy abslolwentów i rodziców z różnych roczników. Wymieniając się uwagami i doświadczeniami w obliczu zaistniałych faktów możemy spojrzeć na szkołę całościowo. Analogia nasuwa się sama: szykany stosowane przez Dyrektor Parfianowicz są kontynuacją mobbingu stosowanego przez poprzednią Panią Dyrektor. Pewne działania piętnujące osobę pana Wilkonia , podważające rangę jego pracy powtarzają się od lat: rozgrywki personalne kosztem dzieci przy współudziale pedagoga szkolnego, przyzwolenie na donosicielstwo, faworyzowanie uczniów sprawiających kłopoty dyscyplinarne panu Wilkoniowi, bojkotowanie premier Kółka Teatralnego przez większość grona pedagogicznego itp.
Zastanawia również ciągłość stanowiska w tej sprawie, zajmowanego przez władze oświatowe. Nie rozliczono poprzedniej dyrektorki, a sprawozdania z kontroli kuratoryjnej , zarówno w 2005 r. (po odejściu p.Rowickiej), jak i ostatnie, z 2007 r., są bliźniaczo podobne.: ignoruje się skargi dzieci i rodziców pod adresem złego funkcjonowania szkoły, a sugeruje się, że jedynym negatywnym zjawiskiem jest pan Wilkoń.
W świetle powyższych faktów jesteśmy przekonani, że zarzuty wobec pana Wilkonia nie wynikają z troski o dobro dziecka, są tylko pretekstem do wyrzucenia nauczyciela ze szkoły. Są rodzajem mobbingu stosowanego przez Panią Dyrektor i niechętną panu Wilkoniowi część grona pedagogicznego.
Władze oświatowe (przedstawiciele Kuratorium Oświaty oraz Wydziału Edukacji m.st.Warszawy), do których zwracaliśmy się z prośbą o pomoc, przyznawały nam rację twierdząc, że Pani Dyrektor Parfianowicz niepotrzebnie posuwa się do tak drastycznych metod, że biorąc pod uwagę zasługi nauczyciela sprawę należałoby załatwić polubownie. Pan Dariusz Wosztyl, z-ca Burmistrza Dzielnicy Ursynów, do którego udała się grupa rodziców z prośbą o interwencję, uważał, że sprawę można i trzeba załatwić w sposób ugodowy , ale po rozmowie z p. Dyrektor Parfianowicz przyznał otwarcie, że nic się nie da zrobić, bo p. Dyrektor chce się pozbyć niepokornego nauczyciela. Jeżeli taka jest intencja władz szkolnych, jeśli z takim zamiarem montuje się oskarżenie pod adresem nauczyciela, jeśli tendencyjnie nagina się fakty, by pasowały do z góry założonej tezy, to finał sprawy wydaje się, niestety, faktycznie przesądzony.
Nasz apel jest głosem środowiska przeciwko głosowi kilku nieżyczliwych – z różnych względów – osób, które stanowią tego środowiska margines.
Nasz apel jest zarazem prośbą skierowaną do władz oświatowych i Komisji Dyscyplinarnej, by nie karała człowieka, który już został de facto ukarany – utratą dobrego imienia.
Pozostajemy w nadziei, że nasz głos – głos kilkuset absolwentów i przyjaciół Piotra Wilkonia - stanowić będzie realną siłę i przeciwwagę dla głosu kilku nieżyczliwych mu osób. Kilkuset przeciwko kilku… czy to nie daje nikomu do myślenia?


Z poważaniem
Absolwenci Szkoły Podstawowej nr 96 z lat 1983-2007, ich rodzice i przyjaciele Piotra Wilkonia
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Czwartek, 7 Maja, 2009 Julia
Zniszczyli Go
Odpowiedz
Pan Wilkoń uczył mnie przez trzy lata języka polskiego i był moim wychowawcą. Nie wierzę, co ta gówniarzeria z Nim zrobiła. Wydaje mi się, że jedyne co można teraz zroić to walczyć o Jego dobre imię.
Wtorek, 18 Listopada, 2008 Sara,absolwentka
93'
Odpowiedz
nie wierzę w postawione Panu Piotrowi zarzuty. Miałam zaszczyt być jego uczennicą - bo to zaszczyt móc obcować z takim człowiekiem. Przez wiele miesięcy moi rodzice pomagali mu i pomogli kontynuować działalnośc wspaniałego kólka 96 , niestety rok później drogi się pokrzyżowały i z przyczyn teraz dla siebie niezrozumiałych postawiłam wraz z rodzicami Pana Piotra w bardzo złym świetle. Bardzo tego żałuje, zostałam zmanipulowana przez swojego ojca i bardzo skrzywdziłąm Pana Piotra a teraz strasznie tego żałuję. Uważam go za wspaniałego człowieka. Człowieka , który jako nieliczny nie boi się powiedzieć nie kiedy wszyscy wokól mówią tak. Człowieka , który stał się nieodzowną częścią mojego kręgosłupa moralnego. Dzięki niemu zrozumiałam co w życiu jest ważne. Pokazywał nam prawdziwą sztukę oraz pozwalał nam ją przedstawiać. Angażował się we wszystko całym sercem, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Żałuję , że wielkość jego osoby zrozumiałąm dopiero po 4 latach jak już tak wiele się wydarzyło. Dużo bym dała, aby cofnąć czas. Straciłam kontakt z P.Piotrem. Teraz, choć czuję jakąś wewnętrzną potrzebę aby Go przeprosić nie mam jak....
Poniedziałek, 6 Października, 2008 Izolda
nauczyciel - 22 lata pracy
Odpowiedz
Współczuję i wspołodczuwam Panu.Czytając to widzę siebie na Pana miejscu.Przeżyłam podobną sytuacje,oskarżono mnie o naderwanie ucha dziecku po czasie okazało się że jest to choroba skóry.Ucierpiał mój autorytet moje zdrowie.Może czas pomyśleć o założeniu stowarzyszenia ochrony godności nauczycieli.
Środa, 26 Grudnia, 2007 Jakub Gałuszewski - Gałuch, Gała
Klasa D (1981 - 1989)
Odpowiedz
Piotr Wilkoń był impulsywny. Czasem krzyczał, machał rękoma. Jak się denerwował, na czole nabrzmiewała mu gruba żyła i robił sie cały czerwony. To prawda. Jednak uwielbiałem go i nadal go uwielbiam. To człowiek szczery, odważny i honorowy. Nie bał się schematów, nie bal się ochrzanić nawet największego wtedy łobuza szkolnego, mimo, że tamten byl dwa razy szerszy w barach... Nie bał się dyrekcji, nie istotne dla niego były sztuczne ramy, w które próbowano nas zamknąć... wyzwalał nas i uczył myślenia. Nie wierzę, że mógłby kogoś pobić; mogł szarpnąć, trzepnąć po łbie, nawrzeszczeć... faktem jest, że zawsze stał ością w gardle sztywniaków z naszej szkoły i ktoś po prostu wykorzystał sytuację, żeby się go pozbyć. Jesli ktos pamieta "Stowarzyszenie umarłych poetów" - stanę na ławce i powiem: "Kapitanie, mój kapitanie!".
Piątek, 16 Listopada, 2007 obrońca
dobra rada
Odpowiedz
Nie znam sprawy. Jeżeli Pan Wilkoń nie poczuwa sie do stawianych zarzutów, to niech cierpliwie odbędzie procedurę komisji dyscyplinarnej przy ministrze oświaty (tam też zostanie ukarany), przedstawi swoje racje skwapliwie wykorzystując naruszenia prawa stosowane wobec niego, niech swoje wystąpienie i ostatnie słowo odczyta, a pismo dołączy do akt (kopia z potwierdzeniem przyjęcia). Wprawdzie wypowiedzi są nagrywane na magnetofon, ale protokół z wystąpienia obwinionego na pewno nie wspomni o istotnych argumentach. Warto więc złożyć je w formie pisemnej, a potem należy spokojnie złożyć odwołanie z obszerną i rzeczową argumentacją do Apelacyjnego Sądu Pracy. Pracują tam dobrzy fachowcy, którzy takie brednie jak te, które przedstawia Rzecznik lub jej zastępcy w sposób oczywisty i niepodważalny oddalą. Gorąco doradzam przejrzenie swojej teczki akt osobowych, i w przypadku jej splądrowania jak to bywa w tym resorcie, sugeruję złożyć w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie (art. 276 kk) W aktach osobowych rzecznika zwyczajnie giną dokumenty mówiące o nienagannej pracy obwinionego lub o jego osiągnięciach. Za wszelkie braki dokumentów odpowiada dyrektor szkoły. Łączę wyrazy szacunku. Pozdrawiam.
Poniedziałek, 15 Października, 2007 absolwentka
Inne czasy - inny nauczyciel
Odpowiedz
Witam wszystkich, szczególnie osoby, które tak bardzo zaciekle bronią P. Wilkonia! Owszem p. Wilkoń tak jak piszecie jest osobowością, ale nikt chyba z jego uczniów nie jest w stanie zaprzeczyć, że były momenty, gdy p. Piotr miał "zły humor" i wtedy dostawało się uczniom, czy w sposób bezpośredni (kreda, gąbka, książka na głowie) lub pośredni - krzyk i "epitety". Poza tym żaden z nauczycieli nie obnosi się w szkole podstawowej z PALENIEM tak jak p. Wilkoń, co na pewno dla chłonnych w tym wieku dzieci nie jest dobrym przykładem. Ja cenię p. Wilkonia za lata kiedy był moim nauczycielem, ale niestety uważam, że minął już jego czas i powinien zająć się teatrem alternatywnym w jakimś domu kultury. Pozdrawiam.
Środa, 10 Października, 2007 Anka (Lipka)
Jedyne miłe wspomnienia z ඨ" - Wiluś i Kółko Teatralne
Odpowiedz
... nikogo innego, żadnych innych dodatkowych zajęć (nawet nie pamiętam czy takie były) nie wspominam tak mile jak Wilusia i Kółko teatralne. Byłam dumna z tego, że mogę w nim grać. W szkole średniej chciałam kontynuować moje spotkania z teatrem ale... no właśnie ale to już nie było TO KÓŁKO. W 96 żyliśmy teatrem, atmosfera, jaką budował Pan Piotr pozwalała nam poczuć się prawdziwymi aktorami. Często powtarzam, że udało mu się zarazić nas wszystkich miłością do teatru... Stracić taką osobowość to niewyobrażalna strata i nie możemy do niej dopuścić. Wciąż żyję nadzieją, że Pan Piotr będzie uczył moje dzieci.
Wtorek, 9 Października, 2007 Joanna Siwińska a_siwinska@wp.pl
Drugi Ojciec!
Odpowiedz
Pan Wilkoń jest dla mnie drugim ojcem! Dzięki niemu czuję się wartościową i mądrą dziewczyną. Wychowywał mnie kilka lat i jego nauka do dziś procentuje!!! Dziękuję! Cenię go i szanuję!
Środa, 19 Września, 2007 Emu
Żal stracić tak wspaniałą Osobę.
Odpowiedz
Bardziej dla szanownej Pani Dyrektor liczy się zdanie 3 chłopców, którzy sprawiają problemy wychowawcze niż ponad setki wykształconych, inteligentnych osób (absolwentów, dorosłych ludzi, rodziców, ludzi kultury etc. etc.). Najlepiej nagiąć prawdę, jak się da, by pozbyć się 'zbędnego elementu'. Dla mnie jest to żałosne.
Wtorek, 18 Września, 2007 Tomek
A jednak...
Odpowiedz
Czego nie udało się zrobić poprzedniej pani dyrektor zrobi teraźniejsza. Wielokrotnie były urządzane podobne farsy, lecz zawsze nikt nie miał odwagi postawić tej sprawy za punkt honoru i wytoczyć naprawdę potężnych dział. Cała ta szopka jest poprostu niesmaczna i fakty jak zwykle są wyolbrzymiane..biurokracja bierzę górę. Problemy dopiero zaczną się teraz kiedy nie będzie pana Wilkonia a uczniowie się zbuntują. Zobaczymy jakie środki wychowawcze zastosuję wspaniałe grono nauczycielskie. Życzę trzeźwości umysłu....
Wtorek, 18 Września, 2007 Landarka www.landra.mylog.pl landryna90@buziaczek.pl
Rodzice usiłuja pomóc, a Rzecznik wykorzystuje słowa wyrwane z kontekstu...
Odpowiedz
No cóż, mój ojciec został wezwany na świadka. Ja napisałam oświadczenie i mam nadzieję ,że pisma innych absolwentów coś dadzą... Rodzice nie chcieli być bezsilni, ale niestety Pan Rzecznik zadawał głupie pytania, stosował atytezę, aby obalić wcześniejsze zeznania, wyrywał słowa i zdania z kontekstu , po czym dochodził do wniosku,że rodzice są zastraszani, mieszają się w zeznaniach, pan Wilkoń jest zły, agresywny i stosuje przemoc psychiczną i fizyczną wobec wychowanków... Mniej więcej tak to wygladało... Dosłownie cud, miód i orzeszki... Ta cała sytuacja jest jakąś farsą, żałosnym usiłowaniem usprawiedliwiania i zatajenia popełnianionych kardynalnych błędów osób usytuowanych na wysokich stanowiskach... Mam uczucie, że Pan Wilkoń gra epizod dramatyczny w jakiejś wielkiej farsie ( parafrazując Stanisława J. Leca)... Te zarzuty w ogóle się nie trzymają kupy... Trzeba coś z tym zrobić, póki jeszcze jest czas...
Niedziela, 9 Września, 2007 kitikat
Pan Wilkoń
Odpowiedz
Jestem absolwętką 96, i szczerze mówiąc dla mnie ta sytuacja jest nienormalna.Pan Wilkoń był świetnym nauczycielem a także wychowawcą!
Środa, 5 Września, 2007 Lidia llidkao@poczta.onet.pl
szkoda Talentu- strata dla uczniów
Odpowiedz
No tak. Najlepiej ukarać i to od razu tak, by osobie niebanalnej, ciekawej, twórczej, "porywającej" za sobą młodzież dowalić. Najlepiej tak ukarać, by się pozbyć. Bo w mniemaniu niektórych przełożonych osoba niepokorna pewnie jest niebezpieczna. Nieważne są zasługi, nieważne, że dla dzieciaków zdzierało się przez 25 lat zdrowie, że jest się dla wielu niezwykłym autorytetem . Gdyby ów nauczyciel stał i przyglądał się, jak uczeń znęca się nad koleżanką i nie zareagował - byłoby lepiej? Też świetny pretekst do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. A ja jeszcze niedawno naiwnie myslałam, że czasy "usuwania" niewygodnych (bo szczerych, niespokojnych, wrażliwych) już są historią. No cóż. Oświata straci niepospolitego charyzmatycznego, utalentowanego nauczyciela. Jak zwykle absurd. Spokoju nie daje mi też fakt - dlaczego Rodzice uczniów są bezsilni? Czy wzięto ich zdanie pod uwagę? Dlaczego władze, przełożeni nie bronią wartościowego pedagoga? Jak skończy się ta historia?...
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
STRONA GŁOWNA
O autorze
Aktualności
Recenzje
Komentarze czytelników
Komentarze autora
Do czytania
Galeria
Wywiady
Linki
 
Kontakt
Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. W OBRONIE PRZEŚLADOWANEGO TWÓRCY KULTURY I WYBITNEGO NAUCZYCIELA
2. Recenzje Ogrodu Luizy
3. Serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych, wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
4. Najważniejsza jest fabuła
5. Tekst nigdy nie publikowany
6. Muszę zaprotestować
7. Ptakon
8. Nie taki ja niewinny
9. Ultra Montana
10. Ogród Luizy -recenzja z serwisu internetowego Polityki
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Wydawnictwo Jirafa Roja
Xenna Moja Miłość
   
Analiza oglšdalności witryny