Rozmowa z Witoldem Horwathem, która ukazała się w 2006 roku w "Magazynie Literackim KSIĄŻKI" po publikacji "Wspólnej chemii"
– Nie lubisz kobiet? – Wiesz, jakie były ostatnie słowa umierającego Ibsena? „Wprost przeciwnie”, więc ja mówię to samo. Wprost przeciwnie, uwielbiam kobiety i można powiedzieć, pasjonuje się nimi i to wcale nie jako obiektami seksualnego pożądania, a przynajmniej nie w pierwszym rzędzie. A w ogóle, skąd ci przyszło do głowy takie pytanie? – Stąd, że bohaterki twoich książek są zwykle podłe, wyrachowane, albo po prostu – jak Justyna ze „Wspólnej chemii” – głupie… – Oj, chyba to krzywdzący osąd. Na swój sposób podła jest Milena z „Seansu”, ale przecież nie wyrachowana, najlepszy dowód, jak marnie na swojej podłości wyszła. Z kolei Anna z „Ptakona”, istotnie z początku potwór w kobiecym ciele, przechodzi głęboką przemianę duchową i staje się nieledwie święta. Można powiedzieć, że nieco wyrachowana jest Sandra Coluna z „Ultra Montana”, bo lubi dostawać od mężczyzn prezenty i w ogóle wiele ważnych dla siebie spraw załatwia seksapilem, ale – i to każdy czytelnik chyba przyzna – poza tym to dziewczyna, że do rany przyłóż, o prawdziwie złotym sercu. Justyny natomiast nie bronię, jest jaka jest. Na jej usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że to media, a głównie prasa kobieca, tak biedaczkę zdeformowały. – A jak wyglądają twoje prywatne relacje z kobietami? Czytając powieści można odnieść wrażenie, że nie są to szczęśliwe związki, często trafiasz na kobiety pokroju Mileny z „Seansu”? – Zło kobiece, podobnie jak męskie, niejedno ma imię. A poznałem takie panie, przy których Milena naprawdę wydaje się całkiem w porządku. – Elżbieta Wojnarowska w książce „Niekochani” opisuje cię jako emocjonalnego wampira, mężczyznę, który wykorzystuje kobiety, cynicznego i bezwzględnego… – Cóż, Elżbieta, jak każda dobra pisarka, ma fantazję. – Wokół kobiet obraca się fabuła wszystkich twoich powieści. Każda z nich jest inna, ale wszystkie są piękne… – Większość autorów lubi narcystycznie pisać o sobie, a ja wolę o kobietach, a zwłaszcza pięknych. To kwestia co kogo pociąga.