Witold Horwath jest znany nie tylko jako autor opowiadań i powieści ("Inna wojna", "Afrika Korps", "Święte wilki", "Ptakon", "Seans"), ale również jako scenarzysta. Być może wielu kojarzy go właśnie z tego drugiego zajęcia.
Jest w końcu współautorem scenariuszy do znanego i cieszącego się sporym uznaniem widzów i krytyki serialu "Ekstradycja", a także filmów "Ostatnia misja" i "Nie ma zmiłuj". Jego najnowsze dzieło to powieść "Ultra Montana" wydana przez W.A.B. Autor odebrał już za nią kilka nagród, a pierwsze opinie były wielce przychylne. Dlatego z tym większą ochotą sięgnąłem po powieść Witolda Horwatha.
Tytułowa Ultra Montana to zapomniana kraina, leżąca gdzieś na styku Dzikiego Zachodu z latynoskimi państwami, mała republika łącząca w sobie rzeczywistości westernową i rodem z brazylijskiej telenoweli. Życie toczy się tu własnym rytmem, powolnym, dalekim od tempa współczesnego świata. Dla mieszkańców najważniejsza pozostaje przeszłość, czasy rewolucyjnego zrywu, na wspomnieniu którego budowane są aktualne relacje między ludźmi. Fabuła powieści zbudowana jest wokół pisarza, Eda Bishopa, który przyjeżdża do Ultra Montany po trochu z powodu spadku jaki otrzymał, a po części za sprawą własnych fascynacji literackich i historycznych. Poznaje on piękną, lecz z pozoru prostą Sandrę Coluna, najpierw jest ona dla niego jedynie kimś w rodzaju służącej, czy pomocnicy, potem jej uroda sprawia, że spogląda na nią pod innym kątem, by wreszcie pojąć ją za żonę.
Witold Horwath stworzył piękna powieść, fascynującą, taką która dotąd w Polsce, zdawało się, nie miała prawa powstać. Jest w niej widoczna fascynacja dziełami Faulknera, Vargasa Llosy, może Cortazara. Odnaleźć w niej można klimat realizmu magicznego w stylu Marqueza. Jest też przygodowy romans, wielopokoleniowe rody, których zawiłości pasują do telenowel rodem z Ameryki Południowej. Niektóre postacie sprawiają wrażenie jakby wyjęto je z westernu bądź dziewiętnastowiecznej sagi rodzinnej. Wszystko to Horwath zdołał zmieszać w fascynujący sposób, tworząc wielowątkową wciągającą opowieść o fikcyjnej krainie, w której łączą się epoki i miejsca, egzotyczne dla polskiego czytelnika, a jednak znane z ekranu czy kart książek.
Witold Horwath postarał się także by na poziomie konstrukcji powieści "Ultra Montana" nie była zwyczajną książką. Mamy do czynienia z kilkoma sposobami narracji, w tym trzecioosobowej, skupionej na postaci Bishopa, przedstawiającej jego pobyt w Ultra Montanie, jego relacji w pierwszej osobie, gdy mamy wrażenie czytania jego książki, opisującej niezwykłą, ale zwyczajną krainę, a wreszcie właściwej, prowadzonej przez narratora wszystkowiedzącego, który może także opowiadać o wydarzeniach bez udziału Bishopa.
"Ultra Montana" to wspaniała powieść, wciągająca, pozwalająca zanurzyć się na długie godziny w całkiem innym świecie, który poznajemy podczas lektury. Zamieszkują go interesujące postacie, nieraz kontrowersyjne, trudne do zaakceptowania, innym razem sympatyczne, wzbudzające zaufanie, o których można czytać całymi godzinami. "Ultra Montana" to takie, na małą skalę, polskie "Sto lat samotności". Tyle, że bardziej optymistyczne i jednak nie aż tak przesycone realizmem magicznym.
Ocena: 8/10