Bardzo rozwiązły Kopciuszek Poniedziałek, 19 Marca, 2007
Aleksandra Rudzka
  Ultra Montana, jaką poznajemy już na pierwszych kartach powieści Horwatha, to zadziwiająco bliska polskim sercom kraina, mimo swego południowoamerykańskiego umiejscowienia.
Osobliwość tego miejsca polega na tym, że zawiera ono w sobie elementy historii dwudziestowiecznej wszystkich biednych i małych państewek świata. Mamy tu pamięć walki o niepodległość i zbrojnego powstania przeciw władzy, w którym udział wzięli żyjący jeszcze ojcowie i dziadkowie głównych bohaterów. Mamy też tyranię zaślepionej ideałami pani sędzi, która z sadystyczną przyjemnością wymierza kary w imię Boże. Nie zabrakło młodych inteligentów i posiadaczy ziemskich, którzy są przecież niezbędni w powieści stylizowanej na sagę rodzinną z przełomu wieków XIX i XX, takiej jak „Ultra Montana”.. Pod tym względem ta książka stanowi koncentrat polityczno-historyczny, który jest tak samo bardzo polski, jak i bardzo meksykański czy bardzo kubański. Cóż, szlańczych dyktatorów do dziś na całym świecie nie brakuje.
Mimo, iż powieść jest silnie stylizowana na sagę, i to tę starą, dziewiętnastowieczną, to w formie jest bardzo nowoczesna. Proza Horwatha miejscami przypomina wielce kunsztowne fragmenty poezji. Jednocześnie autor ożywił tok narracji przez pomysłowe ( i dowcipne) łamanie zdań. Dialog bohaterów nabiera nowych znaczeń, gdy po wypowiedzi narrator informuje nas, że postać już „nie powiedziała”, zamiast pomyślała. „Pomyślenia” są w zwykłej prozie. W „Ultra Montanie” jest „nie wypowiadanie”.
Bardzo ciekawym chwytem jest też trzymanie w tajemnicy przed czytelnikiem prawdziwej osobowości autora. Podejrzewam, że na każdym z odbiorców zrobi wrażenie fragment, w którym jeden z bohaterów (nie zdradzę, który) wychodzi ze stworzonego przez siebie literackiego matriksa i daje nam do zrozumienia, że to on rządził zasadami świata, z którym obcowaliśmy przez ostatnie kilkaset stron. I wszystko byłoby dobrze, gdyby w tym momencie historia się kończyła. Ale nie! Dalej musimy brnąć przez powieść i powieść w powieści jednocześnie, a autor wytyka nam miejsca, w których mógł nas okłamać, choć wcale nie jest pewne, czy to zrobił.
Jednak wszystko, o czym napisałam powyżej, blednie przy postaci głównej bohaterki. Sandra Coluna jest najjaśniejszą, tandetnie błyszczącą gwiazdką świata „Ultra Montany”. Jakby ulepiona z odpadków heroin brazylijskiej telenoweli superkobieta, a jej zadaniem na ziemi zdaje się być wzbudzanie pożądania w absolutnie każdym mężczyźnie, którego spotyka. Jej urokowi nie może się oprzeć nawet ojciec Sandry – jej nagość wzbudza w nim pożądliwe myśli. Wzdychają do niej stada studentów, kierowców ciężarówek, dojrzewający chłopiec, jego ojciec alkoholik, miliarder w depresji, i Bóg wie kto jeszcze. To dzięki sile jej zgrabnych nóżek i smukłej talii możemy obserwować przemianę Kopciuszka w królewnę, gdyż bohaterce udaje się pokonać trudności głównie za sprawą pomocnych mężczyzn, liczących na zapłatę w naturze.
I tak: mężczyźni ją kochają, kobiety podziwiają, a sama Sandra Coluna rozwija superszybkośc na drodze po kolejnych szczeblach społecznej drabiny. Właśnie w tym wszystkim jest „Ultra Montana”. Prawa rządzące fabułą są proste: 1) Każdy mężczyzna o nieodpychającej powierzchowności będzie w końcu wykorzystany płciowo przez Sandrę; 2) Każda czynność wykonywana przez Sandrę musi zakończyć się niewyobrażalnym sukcesem. Od tych reguł nie ma wyjątków, a prawdziwą niespodziankę stanowi w końcu brak niespodzianki.
Ważną rzeczą w powieści Horwatha jest jego sposób potraktowania seksualnośći. Z jednej strony, mamy wybujały erotyzm głównej bohaterki, która nawet mając męża, dziecko i kochanka, znika nocami w wiadomym celu. Z drugiej strony, każda scena zbliżenia potraktowana jest bardzo cnotliwie: mamy uśmiechy, pierwszy pocałunek i cięcie. O tym, co się dzieje, gdy zgaśnie światło, możemy tylko rozmyślać i to jest jednak bardzo dziewiętnastowieczne.
Poza flirtem i polityką jest jeszcze trzeci świat Sandry Coluny, czyli świat Ludzi. Ludzie to rdzenni mieszkańcy skupieni w małych osadach na terenie całej Ultra Montany, a w jej stolicy tworzący dobrze zorganizowany światek przestępczy. Jak to zwykle bywa w telenowelach, Sandra okazuje się być córką największego z Ludzi (w telenowelach jest to zwykle głowa magnackiego rodu, czyli dominujący samiec). Właściwie wśród Ludzi nasza bohaterka uczy się „prawdziwej życiowej mądrości”, której oni są strażnikami. Pokazują dziewczynie jej miejsce we wszechświecie, na podobieństwo amerykańskich Indian lub szkockich górali z dawnych powieści przygodowych. W końcu jednak ich przesłanie okazuje się dla czytelnika tylko pozorem mądrości, skoro na końcu sama Sandra dochodzi do wniosku, że tylko związek z milionerem może dać dziewczynie szczęście wieczne. Pozostaje jeszcze kwestia tytułu, czyli „Ultra Montana”. Montana jest ultra, bo wszystko jest tu wyolbrzymione. Miasteczko jest ultra-małe a władza ultra-katolicka. Stolica to kwintesencja nowoczesności, a główna bohaterka tak rozwiązła, jak tylko może być. Czytając mamy świadomość, że badamy mały odprysk rzeczywistości w ultra-powiększeniu. Niestety wszystkie postaci zostały obdarzone swoimi ultra-cechami, nie tylko super-sex-dziewczyna. Przyjaciółka Sandry, Kinga, i jej chłopak są inteligentami do szpiku kości, co czuć w każdym ich zdaniu (najczęściej cytaty z klasyków literatury lub filozofii). Pani sędzia jest fanatyczna, matka jest głupia, a mężczyźni niezmiennie i obsesyjnie pożądliwi. Wszystko to razem trąci kiczem, ale autor musiał chyba liczyć się z tym, bazując na scenariuszach telenowel.
Podsumowując, można stwierdzić, że „Ultra Montana” Witolda Horwatha to ciekawa i bardzo wciągająca powieść, której główną zaletą, poza skarbami narracji, jest prosta przyjemność obserwowania przygód bohaterki, której zawsze wszystko się udaje. Czerpania przyjemności z podobnych prostych fabuł nauczyła nas wszystkich telewizja, a Witold Horwath wykorzystuje to do zassania czytelników w treść książki, tak jak telewizja zasysa nas swoją bajeczną prostotą.
Witold Horwath
Ultra Montana
Wyd. W.A.B.
Warszawa 2005.
Źródło Portret
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
STRONA GŁOWNA
O autorze
Aktualności
 
Komentarze czytelników
Komentarze autora
Do czytania
Galeria
Wywiady
Linki
Zamówienie
Kontakt
Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. W OBRONIE PRZEŚLADOWANEGO TWÓRCY KULTURY I WYBITNEGO NAUCZYCIELA
2. Recenzje Ogrodu Luizy
3. Serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych, wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
4. Najważniejsza jest fabuła
5. Tekst nigdy nie publikowany
6. Muszę zaprotestować
7. Ptakon
8. Nie taki ja niewinny
9. Ultra Montana
10. Ogród Luizy -recenzja z serwisu internetowego Polityki
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Wydawnictwo Jirafa Roja
Xenna Moja Miłość
   
Analiza oglšdalności witryny