Niedziela, 24 Maja,
2009
Ogród Luizy |
Sławek |
| Właśnie oglądałem film pt "Ogród Luizy" i dochodzę do wniosku, że na świecie są ludzie, którzy powini pisać scenariusze i ludzie, którzy nie powinni tego robić...Pan należy do tej drugiej grupy... |
Wtorek, 19 Maja,
2009
Bohater Seansu |
Ania |
| autobiograficzna? tym gorzej...
przyjdę może w niedzielę na targi po autograf na książce „Ptakon” – o niebo lepsza :)
|
Środa, 7 Stycznia,
2009
Bohater Seansu |
Jerzy |
| Istotnie bohater \"Seansu\" nie jest najbardziej atrakcyjny jako mężczyzna, ale pewnie nie taki był autora zamysł. Ważne, że Witek z \"Seansu\" jest autentyczny i że w tej książce są autentyczne uczucia. Poza tym pan Horwath znakomicie przedstawił realia, w których dzieje się akcja. Całość jest bardzo wiarygodna. Niczym ksiązka autobiograficzna. |
Sobota, 20 Grudnia,
2008
po SEANSie... |
Ania |
| gł. bohater jest dupkiem (sorry za kolokwializm), widzem, niemym uczestnikiem seansu, jak w kinie..., bierny, nie mający na nic wpływu, poddający się temu co mu przyniesie los, „podarują” inni, stojący z boku obserwator...
|
Wtorek, 11 Listopada,
2008
seans |
ph |
| Witam,
nie zwykłam pisywać komentarzy na temat książek, refleksje po lekturze są przeważnie wyłącznie moje i opowiadanie o nich jest jak mówienie o snach. Koszmarach, snach o chodzeniu nad przepaścią, snach rózowych i snach zwykłych, czarno białych.
Pańska książka Seans wgryza się w pamięć, tak właśnie, wgryza się i albo sie człowiek bedzie w stanie jej pozbyć, tracąc przy okazji kawałek siebie, albo nauczy sie z nią jakoś żyć... jak z drobiną żużlowej alejki wrośniętej w kolano, na której to alejce wyrżnęło się będąc pacholęciem.... dorosłym takie upadki się nie zdarzają...
i dlatego cieszę się ze na Seans trafiłam będąc już osobą zdecydowanie dorosłą... ;)
zbyt wcześnie nie powinno się widzieć takiego świata...
pozdrawiam.
|
| Pierwszy raz przeczytałam \\\"Seans\\\" mając lat siedemnaście... I gdybym tego nie uczyniła, moje życie przypominałoby nadal sen wariata, ślepo szukającego jakiegoś punktu odniesienia. Ta książka otworzyła mi oczy na świat, relacje międzyludzie, układ kobieta - mężczyzna, a już najbardziej na moją osobę... To co do tej pory tylko mogło mi się wydawać, stało się rzeczywistością. Czytając drugi raz \\\"Seans\\\", trzeci, czwarty i setny raz z kolei.. za każdym razem odnajduje w sobie część Mileny, i nie ukrywam,że jestem zafascynowana jej psychiką, jej osobą, jej umiejętnością manipulacji i wzbudzania w ludziach skrajnych emocji. Może ta książka zaszczepiła we mnie millenijne zachowania, przekonania, nawyki, a może to jedynie moja imaginacja... ale napewno stała się swego rodzaju przewodnikiem do którego ciągle wracam. Ba... znam na pamięć i mogę recytować wersety... Dziękuję za \\\"Seans\\\". |
Sobota, 14 Czerwca,
2008
przewidywania |
Grzegorz |
| tylko w tych przewidywaniach co do wyniku meczu z Austrią należało uwzględnić, że sędzia nie koniecznie będzie uczciwy. |
| Autor: |
Najgorszy był nie sędzia, ale to, że zagrali słabiej niż z Niemcami. Gdyby w drugiej połowie strzelili 1-2 bramki (a mogli, bo mieli okres przewagi) sędzia mógłby sobie gwizdać. Swoją drogą to kompletny anachronizm, że w dobie monitoringu elektronicznego o wszystkim decyduje wzrok jakiegoś faceta, który - nawet jeśli nie jest stronniczy - zwyczajnie może być omylny. Przynajmniej w ważnych meczach typu mistrzostwa czy Liga Mistrzów decyzja w sprawie bramek i karnych powinna być podejmowana przez więcej niż jedną osobę w oparciu o analizę zapisu elektronicznego. |
Czwartek, 12 Czerwca,
2008
sport |
Grzegorz |
| przepraszam za pytanie zupełnie nie w temacie, ale tak się zastanawiam czy Pan sie w ogóle interesuje sportem? Teraz akurat są Mistrzostwa Europy w piłce noznej i wszyscy się tym pasjonują. Jest Pan kibicem? |
| Autor: |
Jestem, a zwłaszcza piłki nożnej. Od wiosny 1970, gdy Górnik grał w PZP z Romą. Wtedy to złapałem bakcyla. Kibicowałem Polakom, kiedy gromili Włochów i Holendrów, i kiedy dostawali 0-5 od Słowacji. Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz: byle utrzymać siłę gry z meczu z Niemcami, a rozniesiemy Austriaków. Bo w przeciwieństwie do wielu uważam mecz z Niemcami, mimo porażki, za bardzo dobry. |
Środa, 9 Kwietnia,
2008
Seans |
zafascynowna |
| Jestem pod wielkim wrażeniem po przeczytaniu tej ksiazki!!!!!!!!!!!!!!1z poczatku ciezko sie ja czyta,ale jestfantastyczna!brak mi słów-ideał ksiażki... |
Środa, 9 Stycznia,
2008
ultra montana |
|
| No, no, panie Autorze, bardzo miło spędzone 736 stron. Pomijając różne eksperymenty literackie (za słabą mam tu orientację, ale zmiany stylu są tak ewidentne, że zakładam, że tzw. \"wyrobiony czytelnik\" łapie się w tym i ma z tego frajdę [albo i nie]), to wielki plus za tempo akcji, dialogi, taką ogólną \"poczytność\" - no zupełnie jakby to jakiś Anglik pisał. A że do tego to i niegłupie jest - to czego więcej chcieć. Bajkowe zakończenie - na swój sposób przekorne, choć niektórzy mogą nie zdzierżyć ilości magicznie-telenowelowo rozwiązanych wątków, mi też kilka razy śmiać się chciało, ale że zza zapisanych linijek widać było przymrużone oko Autora, to przyjmuje konwencję:) A zresztą co - to już żadnego happy endu nie ma prawa być?:)) Pozdrowienia!A jeszcze jak tak się zastanowić, to musiał Pan mieć niezły ubaw pisząc to wszystko: jest XIX-wieczna czytanka (na początku), western (z sędziną zamiast szeryfa), miejska opowieść gangsterska, historia twardego gliny walczącego z nałogiem, XXI-wieczny świat Polis, lekka opowieść łotrzykowsko-łobuzerska, fragmenty \"ozdobnie pisane\" (w sensie poetycko wręcz) itd. Niezły miszmasz. Musze przyznać, że nie od początku się w tym wszystkim połapałem. W sumie - intrygująca rzecz, naprawdę. |
| Autor: |
Ponieważ ze wszystkich swoich powieści najbardziej lubię Ultra Montanę, takie słowa - to miód na mę duszę. Dziękuję. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. |
Sobota, 13 Października,
2007
A co Pan myśli o tegorocznej nagrodzie Nobla? |
|
| a co Pan myśli o tegorocznej nagrodzie Nobla dla Doris Lessing? I czy w ostatnich latach Pana zdaniem dostał Nobla jakiś wybitny pisarz?
|
| Autor: |
Nie znam jej twórczości. A literacki Nobel moim zdaniem strasznie zszedł na psy. Bo dawali go ostatnio za zasługi mało mające wspólnego ze sztuką. Premiowano na przykład feminizm i antyamerykanizm. |
Niedziela, 16 Września,
2007
O Mazurkiewiczu |
|
| I jak Panu idzie pisanie tej książki o Władysławie Mazurkiewiczu? Będzie jakiś nowy jej fragment do przeczytania na Pana stronie? Bardzo jestem ciekawa!!! |
| Autor: |
Niestety, idzie powoli, bo po pierwsze w IPN brak materiałów, a po drugie bardziej teraz siedzę w rozmaitych serialach i filmach fabularnych. Ale się poprawię:) |
Sobota, 14 Lipca,
2007
seans |
adek |
| a jaki impuls byl potrzebny, aby moc sobie powiedziec, ze z jakiegos tam powodu ta kobieta nie powinna zajmowac zycia? wlasciwie psuc go, bo jak to inaczej nazwac... |
| Autor: |
Takim impulsem jest czas; mimo wszystko z czasem człowiek mądrzeje. |
Poniedziałek, 9 Lipca,
2007
czy seans nadal trwa? |
adek |
| byc moze kiedys to pytanie juz padlo, ale chcialbym wiedziec - czy ten swoisty seans trwa nadal?:) |
| Autor: |
Szczęśliwie - ten się skończył. |
Czwartek, 31 Maja,
2007
W sprawie komentarzy |
m-b-ska |
| Nie wiem, czy ktoś już zwrócił Panu uwagę na to, że na stronce "komentarze czytelników" nie można niczego wpisać (nie otwiera się okienko "dodaj własny komentarz"). Tak więc, mimo gorącej Pana prośby, musimy komentować pod tekstami i pewnie dlatego w "komentarzach czytelników" nic się nie dzieje od dawna... |
| Jestem świeżo po przeczytaniu U M. Kurcze niezła jestem dałam radę :-). W sumie nie było źle, czytało się ją dobrze prawie po sam przesłodzony koniec, który aż zniechęcał. Jawi mi się ona jako taka współczesna baśń, coś jak historia o Kopciuszku, uboga dziewczyna i oszałamiająca kariera, wszyscy ją kochają i za nią szaleją. Chyba lubię bardziej realistyczne książki. Przyznam jednak, że jest w niej parę całkiem fajnych myśli i choćby z tego powodu warta jest przeczytania. Do mnie najbardziej trafiła ta, że " twórczość bywa terapeutyczna" i że " niełatwo zakląć w słowa to co boli". Bardzo intrygująca jest też ta o alkoholu, po którym może gorzej się pracuje, prowadzi, kocha ale łatwiej się umiera...Podobało mi się też o dotyku , który był na progu pieszczoty. cholernie sugestywne jak dla mnie :-) no i motyw kobiety, która podwoiła ilość czytanych książek by dotrzymac kroku mężczyźnie, który ją pociągał, fajne. Zupełnie natomiast nie podoba mi się przedstawienie wilków, które okazują się być potem jakimiś stworzeniami określanymi raz mianem wilka, innym razem harcownika. Ciężko się połapać, jednak z początku pada nazwa wilki i opisy ich zachowań zupełnie wyssane z palca. Gdybym miała porównać do świata baśni, to nasuwa mi się skojarzenie z "Czerwonym kapturkiem". Tam też wilk zjada babcię i ogólnie jest zły. Nie rozumiem po co podtrzymywać tego typu stereotypy i jakieś ludzkie fobie i lęki ? Wilki są drapieżnikami, ale ich główną zdobyczą są gryzonie, a z większych zwierząt polują na osobniki stare, chore lub niedopilnowane młode regulując tak równowagę w naturze. Wilki są bardzo ostrożne i unikają ludzi, wiedzą, że człowiek jest groźny, że zagraża im, no i nie łączą się w stada po 300 sztuk. Najczęściej żyją w rodzinach po parę sztuk. Co poza tym wilk atakujący nie przysiada, skrada się, nieruchomieje ale nie siada...no i nie jest wcale tak agresywny, wilk ocenia sytuację i dopuszcza ucieczkę jak nie ma szans na zwycięstwo. Walczy do upadłego, z narażeniem własnego życia tylko w obronie szczeniąt...
Gdybym miała zrobić ranking to zdecydowanie seans podoba mi się najbardziej, a Afrika Korps najmniej :-)_choć żadnej z tych książęk nie zaliczyłabym do gniotów, które odradzam wszystkim dookoła, więc chyba jest nieźle. |
| Autor: |
Tak, Ultra Montana to poniekąd bajka, a ściślej (przynajmniej w zamierzeniu) krzyżowka brazylisjkiego serialu z powieściami tzw. realizmu magicznego i trochę literaturą amerykańską; miło mi, że przewędrowała Pani od deski do deski ten świat.
Natomiast jeśli chodzi o wilki, wyjaśniam, że zwierzę to ( wilkiem będące jedynie z nazwy, bo przecież z prawdziwym canis lupus nie mające nic wspólnego ) występuje jakby w dwóch mutacjach, i te wielokrotnie mniejsze osobniki z racji funkcji pełnionej w stadzie zwą się właśnie harcownikami; ma się rozumieć jest to zoological fiction. Nie było też moją intencją godzić w dobre imię prawdziwych wilków, które jak najbardziej darzę sympatią, a nawet jestem po ich stronie w sporach z hodowcami owiec:) |
| a mnie to bardzo dziwi, dlaczego w emocjonalnym rankingu Ultra Montana jest przed Seansem, skoro Seans to chyba emocjonalnie Panu najbliższa książka i dlaczego Wspólna chemia przed Ptakonem, skoro Ptakon aż kipi od emocji? No i te pana rankingi pomijają Święte wilki, a to wcale nie była zła powieść. |
| Autor: |
To że w Seansie jest być może najwięcej autobiografii oraz szeroko pojętego doświadczenia osobistego sprawia właśnie, że nie przepadam za tą książką ( bo nie przepadam za swoją autobiografią ani szeroko pojętym doświadczeniem osobistym )A Ultra Montana to miły bajkowy świat, w którym dobrze się czuję. Natomiast Święte wilki tak dawno pisałem, że już ledwie o nich pamiętam i stąd nieobecność w rankingu; nawiasem mówiąc dopiero Pan zwrócił mi uwagę, że ich nie uwzględniłem. |
Niedziela, 15 Kwietnia,
2007
Mój prywatny ranking |
Czy Tajka? m-b-ska@o2.pl |
| Mój prywatny ranking Pana powieści ( mało obiektywny i całkowicie wybiórczy, bo powstały na podstawie trzech Pana powieści, które czytałam i czwartej, którą wielokrotnie próbowałam przeczytać, ale jest dla mnie nie do przebrnięcia)
1. "Seans" (przyzna Pan, że żadna Pana książka nie miała takiej siły rażenia, jak ta. Dla wielu osób to książka niemal kultowa, co pewnie jest ogromnie miłe dla autora?)
2. "Ptakon"
3. "Wspólna chemia" - w sumie zabawna opowiastka, ale to taki bzdecik-bibelocik, moim zdaniem mało istotny w Pana pisarskiej karierze. Na tle "Seansu" i "Ptakona" trochę rozczarowuje.
Poza rankingiem - "Ultra Montana". Zaczynałam ją czytać kilkakrotnie, od początku, od końca i od środka, ale nie udało się. Proszę mnie zachęcić, jeśli Pan potrafi ;-)
A jaki jest Pana prywatny ranking?
I przy okazji - jak się podobał "Bobo"? :-)
|
| Autor: |
Mam dwa rankingi. Emocjonalny i wynikający z subiektywnej oceny artystycznej. Pierwszy to: 1.Ultra Montana 2.Seans 3.Wspólna chemia 4.Ptakon. 5.Afrika Korps. Drugi natomiast wyglada tak: 1.Ptakon 2. Seans 3. Ultra Montana 4.Afrika Korps 5. Wspólna chemia. Do Ultra Montany mogę jedynie zachęcić za pomocą rady, by nie traktowała Pani tej opowieści serio i dosłownie, a raczej jako zabawę literackimi i kulturowymi kliszami, czy też może teatr literacko-kulturowych kukiełek. A "Bobo" doskonały, najlepsze przedstawienie Piotrka, a jestem wysokiego mniemania o jego dorobku. |
Piątek, 13 Kwietnia,
2007
przyszła kryska na matyska... |
alfa kazamuko@wp.pl |
| Gdy wchodziłam w dorosłość długo chciałam być sama. Odrzucałam wszystkie propozycje chodzenia, aż w końcu przyszła kryska na matyska. zakochałam się, najgłupiej jak można, na zabój i bez wzajemności. To nie był facet, który poleciałby na ładne ciało, szukał czegoś więcej, a mi przy nim zawieszał się mózg :-), nie mówiłam nic, bo w głowie miałam pustkę, na dodatek wpadałam w jakiś popłoch, ilekroć pojawiał się blisko mnie. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo ja przy nim byłam jedynie ciałem... cierpiałam, nie mogłam wręcz tego znieść. Poszłam do koleżanki wygadać się...spojrzała na mnie chłodno i powiedziała mi..." no to teraz wiesz jak to jest!" Jakieś pół roku wcześniej rzucił ją jej facet, nadal lizała rany...Z perspektywy czasu nie żałuję tego co się stało, dzięki temu wiem jak to jest...
To czego w życiu doświadczamy kształtuje nas. Nigdy nie jest tak, że przytrafia się nam jedynie coś pięknego, a nawet gdyby tak było to pewnie nie umielibyśmy tego docenić. Po latach przerwy spotkałam go ponownie i już tak na luzie, rozmawialiśmy i było tak jakby dopiero mnie poznał, zauważył że mam coś w środku :-) system mi się zrestartował i normalnie zadziałał. Całkiem niedawno wysłałam mailem koledze moje opowiadania prosząc o opinie i mówiąc, że może komuś wysłać i traf chciał, że pocztą pantoflową dotarło to do niego, wiedziałam tylko, że jest w Irlandii ( bo takie rzeczy wie się zawsze, o osobach do których coś tam czuliśmy, nawet jeśli było to wieki temu :-)) i dostałam od niego maila, że fajnie piszę, z prośbą o więcej :-), najlepsza recenzja na świecie :-)
w Seansie jest jedna taka scena, jak on spotyka główną bohaterkę po latach i jest z nią ponownie fizycznie bliziutko i wie, że ma ją tylko na parę godzin, że ona go nie kocha, nie tak jak on ją. Jest z nią i chłonie ją całym sobą, nasiąka jej obecnością, ładuje swoje akumulatory by mu starczyło na dłużej. Jest z nią całą noc i nie śpi, bo szkoda mu jest spać w takim momencie...znam to. Jestem kobietą ale znam to uczucie...Przeżyłam to z nim.
btw całkiem fajne są opisy miłości tej fizycznej. |
| Czytałem kiedyś "Seans",a niedawno kupiłem sobie nowe wydanie i ono jest krótsze, mało tego jest przez to zedcydowanie gorsze, niby akcja jest bardziej wartka, ale przecież nie o to chodzi, bo ta książka ma swoje smaczki, nie jest to romans czy kryminał. Czemu Pan się godzi na takie okrajanie swojej książki? |
| Autor: |
Na potrzeby niemieckiego tłumacza skróciłem kiedyś Seans o mniej więcej 20%; i ta okrojona wersja jest podstawą drugiego wydania, czyli z roku 2003. Natomiast redakcja jest tu zdecydowanie lepsza ( duża zasługa doskonałej redaktorki, pani Donaty Lam ), a więc coś za coś. Osobiście wolę to drugie wydanie. |
Czwartek, 12 Kwietnia,
2007
słów parę...o Seansie i Afrika Korps |
alfa kazamuko@wp.pl |
| W końcu przeczytałam Afrika Korps i Seans. Przyznam, że moje refleksje po tej pierwszej lekturze mogą być dla autora niezbyt miłe...Być może dorastam i rodzi się we mnie jakaś, jak to pięknie w jednym polskim filmie usłyszałam solidarność jajników. A może żyję już na tyle długo, by dostrzegać aburdalnośc pewnych podziałów. Nie każdy facet to świnia, gbur itd. Nie każda kobieta to naiwna idiotka spragniona czegoś na kształt domu lub wyrachowana dziwka pożerająca mężczyzn, których napotka na swojej drodze. Ludzie są różni, niektórzy są w porządku, inni nie i płeć moim zdaniem nie gra tu aż roli.
Nam też faceci łamią serca. Myślę, że to jest powód tak dużej ilości singli. Nie każdy ma tyle wiary czy wręcz skłonności masochistyczne, by po nieudanym związku pakować się w następny. Oddzielamy seks od wyższych uczuć. Spłycamy nasze intymne relacje. Wiele lat temu mój przyjaciel z Warszawy pisał w jednym z wierszy o pewnym typie ludzi..."Ty nie kochasz, Ty zaspokajasz, lecz ja tak nie mogę, bo miłość to Ty i ja. Być może pierd...ę lecz jestem romantykiem, romantykiem na pustyni bez uczuć i muszę z tym żyć". Myślę, że coś w tym jest. Chowamy się w swoim schronie. Czasem się z kimś prześpimy, ale pomni cierpień nie dopuszczamy ludzi do do naszego emocjonalnego wnętrza. To z pewnością dotyczy nas wszystkich. My też cierpimy. Wchodząc w bliższe relacje z ludźmi potrafimy się po prostu nieźle poranić.
Czym jest onanizm, w tym naszym zwariowanym świecie ? Czy nie rodzajem seksu bez ryzyka ciąży, zarażenia się czymś, ale i konieczności wiązania się z kimś, potem rozstawania. Jednoosobowym zaspokojeniem potrzeby, która rodzi się gdzieś w środku i domaga spełnienia...Czemu jest? Bo czasem łatwiej jest nam być ze sobą samym, nie plątać w to innych osób..
Moim zdaniem postacie kobiece w Afrika Korps są zbyt płaskie, z pewnością obce mi duchowo. Końcówka pierwszego opowiadania, gdy bohater mówi, że kobieta kombinuje jakby tu się zadomowić u faceta w domu, przyznam, że mnie osobiście zdrzaźniła. Podoba mi się natomiast język jakim to jest napisane, prawie slangowy, język ulicy, żywy, no i fajny punkt widzenia mężczyzn na różne sprawy. Ciekawe to jest dla kobiety :-)
Co do Seansu to czyta się rewelacyjnie.Bardzo wciąga i człowiek leci jak w transie, aż do samego końca, nie zwalniając tempa. Sporo jest w nim odniesień do przeżyć mi znajomych. Czuję to. Nie sposób nie poczuć sympatii do bohatera, a momentami i do głównej postaci kobiecej, zwłaszcza, że to jej poplątanie ma wyraźnie zarysowane korzenie, coś z czegoś wynika. Jest mi to bliskie, też miałam specyficzną matkę... Najbardziej chyba spodobał mi się fragment jak ona naga wychodzi z domu do ogrodu, jej facet pyta "czemu goła chodzi ?", a ona mu ripostuje "bo młoda i głupia"...po czymś takim mogę sobie ją prawie zwizualizować. widzę oczami wyobraźni kobietę, rozpromienioną miłością do swojego faceta, szczęśliwą i zapominająca się w tym swoim stanie, trochę prowokatorską...i nie liczącą się z uczuciami i emocjami innego mężczyzny. Ogólnie książka mi się podoba, i tych momentów budzących moją sympatie jest więcej. Poza tym dała mi też sporo do myślenia i to jest ważne, nie lubię "śmieciowych" książek, niektóre z nich się nawet fajnie czyta , szybko i równie szybko niestety zapomina. Seans z pewnością do takich nie należy. Zapada w pamięci.
Na koniec jeszcze jedna refleksja jaka mnie naszła przy czytaniu Seansu...Jakie jest serce kobiety? Czym różni się od męskiego? Czy kocha mocniej, słabiej ? Czy cierpi tak samo... |
| Autor: |
Dzięki za komentarz, także za słowa krytyki. Afrika Korps nie pretenduje do głebokich analiz; szedłem w niej w ślad za Hemingway'em bardziej niż powiedzmy Proustem czy nawet Faulknerem. A więc dominuje opis behawioralny. Ponadto postaci acz wyraziste, bardzo skomplikowane nie są: psychopata, zwariowana uwodzicielka, głupiutka panienka z marginesu społecznego itp. A w Seansie, na ile umiałem, próbowałem wniknąć w dusze bohaterów. A co do kobiecego i męskiego serca i cierpienia, to moim zdaniem płeć niewiele ma tu do rzeczy. Zawód miłosny spotyka niemal każdego w życiu i w tym sensie jest doświadczeniem równie powszechnym jak śmierć. I w tej powszechności zacierają się wszelkie różnice: społeczne, kulturowe, pokoleniowe, a także różnica płci. To trochę tak jak w obrazie tańca śmierci, ukazującym równość wszystkich wobec kostuchy. A wobec miłości, w tym zwłaszcza miłości nieszczęśliwej, też wszyscy jesteśmy równi. |
Sobota, 31 Marca,
2007
Milena |
Johanna |
| Jestem pod wielkim wrażeniem "Seansu", właściwie to już od dawna, bo czytałam tą książkę kilka lat temu. Czytałam w jednym z wywiadów, że Milena miała swój pierwowzór w rzeczywistym życiu. Może pan coś więcej o niej opowiedzieć, opisać jak wyglądała, jaka była, czy taka jak w książce, czy może zupełnie inna? |
| Autor: |
Napisałem dwie wersję Seansu; ta pierwsza pochodzi z końca lat 80-tych i nigdy nie była wydana. I to Milena własnie z tej pierwszej wersji była dokładnie wzorowana na pewnej mojej znajomej; głównie jeśli chodzi o sposób mówienia i zachowania, nie zaś wygląd, bo Milena jest blondynką, a tamten "oryginał" był raczej ciemnej karnacji. Natomiast Milena znana z wydanego Seansu to kompilacja kilku dziewczyn w typie "kobieta fatalna", które spotkałem na swej drodze. Inaczej mowiąc - całą moją wiedzę na temat kobiet fatalnych wykorzystałem w celu wykreowania postaci Mileny Hrabicz. |
Piątek, 23 Marca,
2007
Nad czym pan pracuje? |
Robert Musiał |
| Panie Witoldzie, byłem kiedyś na spotkaniu autorskim z Panem, opowiadał Pan wówczas o planach związanych z nową książką, ale nowej książki chyba nie było (to znaczy "Wspólną chemię" już czytałem). Czy może na stronie internetowej mógłby Pan zamieszczać informacje o tym nad czym Pan aktualnie pracuje? Chętnie bym sie dowiedział, a także kiedy się można spodziewać następnej powieści. |
| Autor: |
Obecnie piszę powieść opartą na ponurej biografii niejakiego Władysława Mazurkiewicza, jednego z głośniejszych morderców w polskim pitavalu; początkowy fragment zamieściłem już na stronie. |
Wtorek, 20 Marca,
2007
Internet???? |
Qbqas |
| Bardzo fajna strona internetowa! Pan sam ją redaguje, Panie Witoldzie? Zdjęcia.. hm.... de mode bardzo, na niektórych czeska koafiura :-) Żarty żartami - bardzo fajna strona. Będziemy co jakiś czas zaglądać i pisać z mężem. Pozdrowienia! |
|