Recenzja oczekująca Środa, 28 Maja, 2008
  Na filmwebie recenzje dłuuuuuugo czekają na akceptację; zanim więc ta się doczeka, zamieszczam ją na mojej stronie. Mówiłem już, że ze wszystkich opinii na temat tego, co piszę, najwyżej cenię sobie wypowiedzi internautów.
Dziecięce szaleństwo
"Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennym, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi."
P. Coelho
"Ogród Luizy" - na Boga, cóż to musi być za tani boolshit. Przekonana, sądząc po tytule, o tandetności romantyczno-obyczajowego dramaciku z Maciejem Zakościelnym na czele, uległam namowom i wybrałam się na ów tandetę do kina. Nie, nie czytałam wcześniej zupełnie nic. Nie miałam czasu, seans rozpoczynał się dosłownie za kilka chwil.
Otóż, pierwszym z pozytywów, z jakiego zdałam sobie sprawę, była obsada aktorów - przede wszystkim, brak przystojniaczka-idioty, szanownego pana Macieja, ale, ku mojej ogromnej wręcz radości, obecność Kingi Preis, kochanej przeze mnie przede wszystkim za rolę teatralną w "Przypadku Klary". I tym razem pani Kinga mnie nie zawiodła. Również zaskoczył mnie Marcin Dorociński, który do roli Fabia, cóż tu dużo mówić, w moim mniemaniu (przed zobaczeniem filmu, oczywiście) zwyczajnie się nie nadawał. No i fascynująca dla mnie gra, kreacja i postać w ogóle - Patrycja Soliman, którą na dużym ekranie przyjemność oglądać miałam po raz pierwszy, a od razu w doskonałym stylu i oprawie.
Także fabuła filmu nie okazała się tanim wątkiem dwóch nieszczęśliwych ludzi - tam wszystko co oglądamy ma specjalny sens. Każdy ruch, każda wizja, nawet każdego słowo - nie wolno go stracić, uronić ani chwili. To bardzo ważne. Luiza to osoba, która zawiera w sobie kwintesencję całego utworu, ale sens nie leży wcale w środku. Jak pisał Joseph Conrad o bohaterze swojej powieści: "według niego sens jakiegoś epizodu nie tkwił w środku jak pestka, lecz otaczał z zewnątrz opowieść, która tylko rzucała nań światło - jak blask oświetla opary na wzór mglistych aureoli widzianych czasem przy widmowym oświetleniu księżyca" - tak też ja powinnam napisać o Witoldzie Horwath'cie (scenarzyście) i Macieju Wojtyszko (reżyserze), bo Luiza, Fabio, Ania, Sanitariusz czy Kaleka są tylko pestką wewnątrz sensu, są blaskiem oświetlającym otoczkę. Co zatem stanowi sens?
"Ogród Luizy" to film o życiu, o nas samych. O szaleństwie, wolności i zahamowaniach. O niezrozumieniu, odizolowaniu, o wielkim smutku i większej jeszcze miłości. Czy naprawdę o chorobie? Czy o gangsterskim życiu? Czy o miłości z happy endem, rodem z hollywoodzkich wyciskaczy łez? Na te pytania każdy odbiorca winien odpowiedzieć sobie sam. Ja odpowiadam jednoznacznie - nie. Bo "Ogród Luizy" nie ma związku z niczym, co przyziemne. Bo nawet obrzydliwie brutalny sanitariusz i pijany doktor mają tu jakiś sens. Głębszy sens.
To, na co uwagę zwróciłam najbardziej, to oczywiście kreacja postaci Luizy i ona sama. Bo jak opowieść jest pestką wewnątrz sensu, tak inne postacie są pestką wewnątrz świata Luizy. I nie wiem, jakie odczucia wzbudza ona w innych, w tych poukładanych krawaciarzach czy prężnych bizneswoman, dla których życie nie ma w sobie nic z bajki a świat jest tylko albo czarny, albo biały. Ale ja, dla której nie wszystko jest takie proste i która pragnę (tak, zupełnie pragnę!) jakiś pierwiastków szaleństwa, nawet tego niezrozumianego przez poukładanych i "normalnych", Luiza nie jest tylko pacjentką szpitala psychiatrycznego. Luiza to postać, która do końca pozostaje dzieckiem. Tańczy w barze, wierzy w złowrony i wszędzie zabiera ze sobą "sprytnego tygrysa, który przestał rosnąć i udaje, że jest kotem". Mogłoby to wydać się wielu ludziom śmieszne, może i takim właśnie się wydaje, ale z całego serca zazdroszczę Luizie. Bo miała w sobie coś, co ja zawsze chciałam mieć. A zawsze brakowało mi do tego właśnie tej odrobiny szaleństwa, przez którą była odrzucona przez społeczeństwo, dręczona przez Sanitariusza, nie kochana przez własnego ojca. Przez którą dla niej samej, i dla innych, życie miało przecież jakąś wartość - bo jaką wartość miałoby życie Fabia, gdyby pozbawić go Luizy? Bo o ile większą wartość miałoby życie i praca Ani, gdyby nie mogła Luizie pomóc najlepiej, jak tylko potrafiła? Odpowiedzi nasuwają się same.
A to, o czym pomyślałam zaraz po wyjściu z kinowej sali był fakt, że nie mam tego, o czym przecież zawsze myślałam gdzieś tam, w głębi samej siebie. Że brak mi szaleństwa, wolności, marzeń, beztroski, obłędu w oczach, radości i strachu w tym jednym, niesamowitym połączeniu. Że za mało mam w sobie Luizy. A myśli te potęgowało to dziwne uczucie, które towarzyszy mi zawsze, kiedy film się kończy, na sali zapada cisza a ja idę sama cichym korytarzem i wszystko wydaje mi się zupełnie innym. I tu, w zależności od filmu, miewam różne doznania i uczucia. Dziś czułam się przez chwilę jak Luiza. Dziś nie schodziłam po schodkach, lecz zeskakiwałam. Nie odwracałam wzroku od przechodzących ludzi, ale przyglądałam im się uważnie i uśmiechałam nieśmiało. Dziś miałam ochotę złapać brązowego misia za rączkę i iść z nim na spacer. I chciałabym, aby, choć czasami i na chwilę, takie dziś pojawiało się jeszcze. I aby Luiza z Fabiem była szczęśliwa.
Nie mogę teraz dodać nic więcej, jak to, że każdy powinien zobaczyć ten film.
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
STRONA GŁOWNA
O autorze
 
Recenzje
Komentarze czytelników
Komentarze autora
Do czytania
Galeria
Wywiady
Linki
Zamówienie
Kontakt
Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. W OBRONIE PRZEŚLADOWANEGO TWÓRCY KULTURY I WYBITNEGO NAUCZYCIELA
2. Recenzje Ogrodu Luizy
3. Serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych, wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
4. Najważniejsza jest fabuła
5. Tekst nigdy nie publikowany
6. Muszę zaprotestować
7. Ptakon
8. Nie taki ja niewinny
9. Ultra Montana
10. Ogród Luizy -recenzja z serwisu internetowego Polityki
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Wydawnictwo Jirafa Roja
Xenna Moja Miłość
   
Analiza oglšdalności witryny