Pierwszy, naprawdę mój scenariusz Środa, 11 Lipca, 2007
  Na pierwszy pokaz "Ostatniej misji" i "Nie ma zmiłuj" szedłem jak na każdy inny film; jedynie z grubsza wiedzałem o czy będzie. Wszystko pozmieniali reżyserzy, może jedna-dwie sceny z mojego scenariusza zachowały się w nienaruszonej postaci. A "Ogród Luizy" mogę traktować jako pierwszy naprawdę mój scenariusz. I dziękuję za to Maciejowi Wojtyszce. A pierwsze gorące wrażenia? Cóż, Dorociński świetny, Soliman udźwignęła bardzo trudną rolę, i w ogóle aktorstwo bez zarzutu. Teraz muszę uzbroić się w cierpliwość i doczekać za miesiąc-dwa ostatecznej wersji, już z czystym dźwiękiem i muzyką.
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
STRONA GŁOWNA
O autorze
 
Recenzje
Komentarze czytelników
Komentarze autora
Do czytania
Galeria
Wywiady
Linki
Zamówienie
Kontakt
Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. W OBRONIE PRZEŚLADOWANEGO TWÓRCY KULTURY I WYBITNEGO NAUCZYCIELA
2. Recenzje Ogrodu Luizy
3. Serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych, wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
4. Najważniejsza jest fabuła
5. Tekst nigdy nie publikowany
6. Muszę zaprotestować
7. Ptakon
8. Nie taki ja niewinny
9. Ultra Montana
10. Ogród Luizy -recenzja z serwisu internetowego Polityki
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Wydawnictwo Jirafa Roja
Xenna Moja Miłość
   
Analiza oglšdalności witryny