Przytaczam za w.p. fragment wywiadu z Marcinem Dorocińskim na temat jego roli w "Ogrodzie Luizy"
Kiedy przeczytałem scenariusz pomyślałem: O Jezu, nie dam rady! Tak naprawdę jednak muszę przyznać, że scenariusz nie podobał mi się za bardzo. Ale po rozmowie z jego autorem i z Maćkiem Wojtyszko zacząłem formować ten tekst pod siebie. Rola jako taka podobała mi się od początku, ale w scenariuszu nie zakochałem się od razu. To była miłość na raty. No i się udało. Dostaliśmy nagrodę specjalną, bo jesteśmy specjalnej troski. Cieszę się bardzo z tej nagrody. Wiem, że ludziom nasz film się podobał.