Do tej refleksji pobudził mnie komentarz Elizy, niezwykle miły i – jak to Autorce napisałem – tysiąc razy więcej dla mnie wart, niż najlepsza nawet recenzja w mediach. Bo najwyżej cenię sobie opinię Czytelników. Zarazem jednak poczułem jakiś niepokój – jak to możliwe, że postać Mileny Hrabicz, przeze mnie wykreowaną na mocno negatywną, wręcz czarny charakter, Pani Eliza (a także wielu innych Czytelników) postrzega jako pozytywną, a nawet uważa za wzór godny naśladowania??? Widać jest tak, że autor nie do końca panuje nad swoim światem przedstawionym, a postaci, które stworzył, żyją własnym życiem i są oceniane niekoniecznie zgodnie z intencją twórcy. Nic, ważne że żyją, czego dowodem Państwa komentarze. Lub może jeszcze inaczej – one żyją dzięki Wam. A zatem należą już bardziej do Was niż do mnie.