bo każdy, kto mnie zna, wie o tym od dawna, ale mimo to, w związku z pojawiającą się tu i ówdzie w internetowych biografiach informacją, jakobym magistrem był (polonistyki i co gorsza, za przeproszeniem, psychologii) wszem i wobec oświadczam, że wyższego wykształcenia nie posiadam. Nie jestem "megi" nawet dla przyjaciół (vide: stary dowcip Mileczki), i nie idę w ślady byłego prezydenta, który w rubryce "wykształcenie" wpisywał sobie "wyższe", a potem okazało się, że istotnie miał wyższe... od Wałęsy.
podoba mi się ta otwartość i bezkompromisowość. Świetne jest to stwierdzenie, że prezydent miał wyższe..., wyższe od Wałesy. :-)
Żaden świstek nie określa wartości i inteligencji danej osoby. Ja jak kogoś poznaję to wsłuchuję się w słowa, to jak ktoś mówi, o czym. Jak jestem u kogoś to patrzę po półkach co czyta, czego słucha. Myślę, że to co czytamy i w jakim towarzystwie się obracamy nas kształtuje i określa. Nie sposób na dłuższą metę podtrzymywać kontaktów z kimś kto jest zupełnie z innej bajki np. żyje w świecie seriali, ma diametrialnie inne od naszych wartości. To jacy jesteśmy dokonuje selekcji osób które są wokół nas. Z jednymi się zaprzyjaźniamy, innych mijamy.